Obiecaj mi, że nie będziesz płakać. Promise me you will not cry. O ile nie będziesz płakać jak przegrasz. As long as you're not a sore loser. Nigdy nie będziesz płakać nad ciałem osoby, którą kochasz najbardziej na świecie. You've never cried over the body of the person you love most in this world. Przecież nie będziesz płakać
Ludzie na pogrzebie zachowują się bardzo różnie. Niektórzy płaczą bardzo głośno, inni po cichu, a jeszcze inni wcale. Niektórzy będą się uśmiechać czy rozmawiać na inne tematy niż pogrzeb. Nie oznacza to jednak, że nie przeżywają straty. Po prostu każdy człowiek w trudnych, krępujących momentach zachowuje się inaczej
umieszczenie cebuli pół godziny przed krojeniem w zamrażalniku. skorzystanie na przykład ze spinacza do prania, by zatkać nos. zasłonięcie oczu goglami i zatkanie nosa. skorzystanie z triku z użyciem zapałki – wkładamy ją do ust i przygryzamy zębami, przez co musimy oddychać ustami. Sposoby te pozwalają opanować łzawienie z oczu.
Rafał Brzozowski uczestniczył w pogrzebie Witolda Paszta. Wszystko relacjonował za pośrednictwem Instagrama, mimo wcześniejszych próśb rodziny, by nie postępować w ten sposób. Witold Paszt chorował na COVID-19. Niestety, pojawiły się niespodziewane komplikacje. 68-latek zmarł 18 lutego.
Po pogrzebie nie powinniśmy palić zniczy ze względu na duże ryzyko związane z wystąpieniem pożaru. Kwiaty złożone na grobach mogą pod wpływem kontaktu z rozpalonym płomieniem rozprzestrzenić ogień. Podobnie jest w przypadku świec. Ponadto przesądy pogrzebowe mówią, że zapalenie znicza po pogrzebie może przynieść pecha
1 Donacja zwłok – o czym pamiętać jeszcze za życia? Donacji zwłok może dokonać jedynie osoba, której ciało ma pośmiertnie zostać przekazane na cele naukowe. Oznacza to, że rodzina nie ma prawa przekazać zwłok zmarłego, jeśli wcześniej nie wyraził on na to zgody. Taka zgoda donatora (osoby pragnącej dokonać donacji zwłok
Tagi: ⭐ pogoda na pogrzebie co oznacza, czego nie wolno robić na pogrzebie, znaki podczas pogrzebu, zabobony pogrzebowe, przesądy związane z ubraniem zmarłego, jak długo nie można ruszać rzeczy zmarłego, przesądy pogrzebowe kwiaty, przesądy pogrzebowe w ciąży,
GwU6pUM. Jakie kolory obowiązują na pogrzebie? Czerń to kolor dla najbliższej rodziny, w krajach chrześcijańskich jest to kolor żałoby. Pozostali mogą przybyć w innej kolorystyce - najważniejsze jest to, aby była stonowana. Mogą to być odcienie szarości, ciemny fiolet, granat i brąz. Strojem wyrażamy szacunek do zmarłego Panie powinny pamiętać o długości spódnicy - nie może być przed kolano, krótkie spódnice nie będa stosowne na taka okazję. Jeżeli pogrzeb odbywa się latem i jest gorąco - trzeba pamietać o nakryciu ramion, nie powinno się wchodzic o kościoła i uczestniczyć w pogrzebie w roznegliżowanym stroju. Dobrze jest nakryć ramiona ciemnym szalem bądź załozyć cienki żakiet w kolorach wymienionych wyżej. Kobiety nie powinny tez przesadzać z biżuterią. Panowie powini założyć na pogrzeb garnitur. Najlepiej czarny, ale jeżeli tekiego nie mamy, to może być granatowy bądź grafitowy. Krawat również czarny, (ewentualnie granatowy) koszula może być biała. Strój powinien być elegancki i skromny. Jak ubrać na pogrzeb dziecko? Dzieci wystarczy ubrać w ciemne kolory, czerń będzie najbardziej uniwersalna i nie bedziemy musieli kombinować co do czego pasuje. Proste długie spodenki i ciemny sweterek lub marynarka dla chłopców, natomiast prosta sukienka lub spódniczka i bluzka, na którą nałożymy sweterek będą odpowiednim strojem. Ozdoby takie jak kokardki, błyszczące spinki i opaski do włosów - nie są potrzebne. Jeżeli pogoda jest pochumrna i spodziewamy się deszczu - nalezy zabrać ze sobą parasol, również czarny, granatowy, szary lub brązowy. Nie powinien odbiegać od naszego stroju.
Śmierć bliskiej osoby to niezwykle bolesna sytuacja dla rodziny i najbliższych przyjaciół. Rytuały takie jak pogrzeby i domy pogrzebowe są odrzucane, ale dla innych ludzi jest to ceremonia, która stopniowo pomaga im poradzić sobie i zacząć akceptować stratę . W takich sytuacjach, kiedy musimy iść na stypa lub pogrzeb i mamy małe dzieci, lub są to bliscy krewni zmarłego, mamy pytanie: czy dzieci mogą uczestniczyć w tych rytuałach, czy lepiej, żeby tego nie były świadkami ? Na pewno widziałeś, jak ktoś krytykuje, że są dorośli, którzy przychodzą na tego typu imprezy z dziećmi, lub sam byłeś przedmiotem kontrowersji. Z tego powodu wyjaśnimy, co na ten temat sądzą eksperci psychologii dziecięcej. Śmierć jest czymś naturalnym i wspólnym dla wszystkich żywych istot, aw szczególności dla ludzi. Jednak sposób, w jaki rozumiemy, radzimy sobie ze śmiercią i akceptujemy ją, bardzo różni się w zależności od osoby, rodziny, kultury, a nawet momentów . Śmierć sama w sobie nie jest czymś, co musi wywoływać u dzieci traumę, ale sposób, w jaki uczymy je, że część rzeczywistości i naszej natury jest bardzo ważna. W rzeczywistości są bardziej przygotowani, niż nam się wydaje, do stawienia czoła tego typu wydarzeniom. Jeszcze nie tak dawno dzieci uczęszczały na te rytuały pogrzebowe , widziały zmarłych, były obserwowane we własnych domach i modliły się za nich. Ale dziś śmierć przeniosła się z domu do szpitali i kostnic, więc dzieci nie muszą jej koniecznie znosić. Jest wiele osób, które intuicyjnie lub ze względu na znaczenie, jakie ma dla nich śmierć, uważają, że wystawianie maluchów na tego typu rytuał pożegnalny jest dla nich szkodliwe. To nie jest coś, czemu powinniśmy zarzucać, ale to, że każdy ojciec i każda matka robią to, co uważa za najlepsze dla swoich synów i córek . Jeśli jednak masz wątpliwości, nie powinieneś obawiać się zabrania dzieci na pogrzeb lub do kostnicy. Sposób, w jaki to zrobimy, będzie zależał od wieku stworzenia, ponieważ jego idea śmierci i sposób, w jaki musimy ją wyjaśnić, zmieni się w miarę wzrostu . Dzieci mogą oglądać pogrzeby i trumny bez traumy Chłopcy i dziewczynki od 0 do 3 lat W tym wieku dzieci nie mają dowodu na to, czym jest śmierć i nie zrozumieją tego, bez względu na to, jak bardzo im to wyjaśnimy. W takim przypadku, jeśli musimy iść na kilka minut do domu pogrzebowego, aby złożyć kondolencje i wyjść, ale nie możemy zostawić dziecka z kimś innym, możemy je zabrać. Długi czas sugerowałby, że dziecko lub dziecko zaczyna płakać lub staje się przytłoczone, gdy widzi wiele osób, Chłopcy i dziewczynki od 3 do 6 lat W tym wieku dzieci mogą zacząć rozumieć, że osoba, która zmarła, już nie wróci. Ale musimy to wyjaśnić bardzo jasno i prosto, w bezpośrednim języku, nie powodując podwójnych znaczeń. Jeśli powiemy im, że ich babcia lub wujek „wyjechali”, mogą tego nie zrozumieć (czy poszedł dokąd? Kiedy wróci? osoba umarła i nie wróci. W tym wieku mogą wierzyć, że śmierć jest odwracalna, więc możemy to lepiej wyjaśnić, mówiąc, że ciało zmarłego przestało działać. Może być im trudno to zrozumieć, ale w tym celu ważne jest, aby szczerze i prosto odpowiedzieć na wszystkie pytania, które mogą nam zadać . Jeśli jesteśmy religijni, możemy użyć wyrażenia, że ta osoba „umarła i poszła do nieba, miejsca, z którego nie może wrócić, ale gdzie będzie szczęśliwa”. Jeśli chodzi o wyjazd do domu pogrzebowego lub na pogrzeb, eksperci zalecają, aby taką decyzję podejmowało wyłącznie dziecko. Powiemy Ci, że jest to miejsce do pożegnania się z osobą, jeśli jest to ktoś bliski . Tam bardzo ważne jest, aby zawsze być przy nich, mówić spokojnie i odpowiadać na wszystkie pytania. Wyjaśnimy, czym jest dom pogrzebowy i co tam zobaczysz: osoby, które zbierają się, aby pożegnać się ze zmarłym, kwiaty itp. i że ludzie płaczą, bo są smutni. Lepiej, żeby to było w czasach, kiedy jest mało ludzi i są znani. To wystarczy, aby dziecko się pożegnało, a jeśli na pogrzeb będzie dużo osób, to lepiej zostawić je w domu z kimś, komu ufasz. Chłopcy i dziewczynki od 6 do 9 lat W tym wieku weźmiemy pod uwagę te same zalecenia, co w poprzednich wiekach, chociaż teraz lepiej zrozumieją, czym jest śmierć i że zmarła osoba nie wróci. Ale jeśli nigdy nie byli w kostnicy lub pogrzebie, zrobimy to samo: wyjaśnimy, co to jest, co tam zobaczą, jak czują się ludzie w pokoju, że zmarły jest w pudełku itp. To samo na pogrzebie . Zapytamy ich, czy chcą uczestniczyć, czy nie i zawsze będziemy szanować ich decyzję, czy to pozytywną, czy negatywną. Są już przygotowani do uczestniczenia w rytuałach pogrzebowych, więc musimy pozwolić im, jeśli chcą, zrobić to, co chcą pożegnać się ze zmarłym (np. niektórzy rysują obrazek, przynoszą zabawkę w prezencie itp.) . To prawda, że zdarzają się sytuacje, kiedy w domu pogrzebowym skrzynia zmarłego jest otwarta i można ją zobaczyć. Dzieci muszą wybrać, czy chcą to zobaczyć, czy nie i odpowiedzieć, jak powiedzieliśmy, na każde pytanie. Jeśli zauważą, że ich rodzice lub opiekunowie są spokojni i opanowani, nie uznają tego za traumatyczne przeżycie. Jeśli chodzi o emocje innych ludzi , musimy przewidzieć, że będą płakać, ponieważ będą tęsknić za zmarłą osobą. Nie jest jednak przyjemnie, gdy któryś z krewnych wyraża swoje uczucia krzykiem lub w inny sposób, więc w takim przypadku lepiej, aby dzieci tego nie widziały. Od 9 roku życia Dzieci od 9 roku życia są już w pełni świadome śmierci i radzą sobie z nią podobnie jak dorośli. Pozwolimy im wyrazić się tak, jak tego potrzebują i musimy im wytłumaczyć, że w obliczu śmierci są ludzie, którzy płaczą i inni, którzy nie płaczą, i że każdy reaguje inaczej i nie powinni czuć źle, jak to robią. Jeśli po raz pierwszy spotkałeś się z tego typu stratą, wyjaśnimy, jak zachowywać się w domu pogrzebowym i na pogrzebie oraz jak to będzie wyglądać, abyś bezpiecznie pojechał. Twoje dzieci będą miały pytania dotyczące śmierci, na które musisz odpowiedzieć jasno i szczerze. Znowu dziecko będzie miało pytania . Różni się od dzieci młodszych, ale pod koniec dnia są nieco zdziwione. Możemy płakać razem z nimi lub pokazać im nasze zaskoczenie i szok tym, co się stało, aby zrozumieli, że to normalne uczucia. Mogą nie chcieć chodzić do domu pogrzebowego, na pogrzeb lub pogrzeb, więc musimy uszanować ich decyzję. Czas pochówku Dom pogrzebowy i pogrzeb to jedno, ale co z pogrzebem? W tym przypadku, choć psychologowie wskazują, że można z góry wytłumaczyć, jak to jest i co będzie się działo na pogrzebie, w tym konkretnym, tak bolesnym momencie, możemy wybrać, czy nie chcemy, żeby nasze dzieci przyszły. Jest to faza rytuałów, w której najbardziej cierpią osoby bliskie zmarłemu , mogą mieć bardziej ekspresyjne reakcje, takie jak krzyki lub niepocieszony płacz, a my rozumiemy, że nie chcemy, aby nasze dzieci były tego świadkami. Jest wielu dorosłych, którzy nie biorą udziału w pogrzebie z powodu dyskomfortu, jaki on generuje. Jeśli chcemy, aby nasze dzieci zaczęły poznawać śmierć i wszystkie jej rytuały, możemy je zabrać i wyjaśnić wszystko przed, w trakcie i po pogrzebie. Dzieci wolą brać udział Jednym z powodów, dla których dzieci uczęszczają do domów pogrzebowych i na pogrzeby, jest to, że czują się częścią rodzinnego rytuału, gdy zmarły jest blisko. Będą również cierpieć z powodu nie zobaczenia tej osoby ponownie, więc odpychanie ich bez chęci pozostawania poza nią może sprawić, że uwierzą, że ich uczucia nie są na tym samym poziomie, co reszta rodziny. Pomaga im również pożegnać się ze zmarłym, co jest fazą przejściową między stratą a przyzwyczajeniem się do życia bez ukochanej osoby. Jeśli nie, przejdą bezpośrednio od posiadania tej osoby w swoim życiu do świadomości, że nigdy więcej jej nie zobaczą, co może być zbyt nagłe. Jak powiedzieliśmy na początku, śmierć nie jest postrzegana w ten sam sposób we wszystkich kulturach i we wszystkich momentach doczesnych. Dlatego nie jest to trauma sama w sobie , ale sposób, w jaki tłumaczymy ją dzieciom. Jeśli spróbujemy ukryć śmierć i nie będziemy o niej mówić, w życiu dzieci pojawi się ona znacznie gwałtowniej, a one mogą pomyśleć, że wtedy, w każdej chwili, może umrzeć ktoś bliski, a nawet one same.
fot. Adobe Stock, patronestaff Moja siostra upierała się, żebym zakryła twarz woalką. Bo tak wypada. Poza tym ludzie będą myśleli, że płaczę. – Zgłupiałaś?! Czemu miałabym płakać? – dziwiłam się. – W końcu to twój mąż! Chowasz najbliższą osobę! – Co za idiotyzmy opowiadasz?! – zdenerwowałam się jak zawsze, kiedy mowa o moim ślubnym. – Jaka najbliższa osoba? Dziesięć lat go nie widziałam! – Rozwodu nie mieliście. Więc jesteś wdową i musisz się zachować! Inaczej cię rozwloką na jęzorach! Udawaj, że ci smutno. – Może stypę mam wyprawić? – Oczywiście! Taki zwyczaj. Od tradycji nie uciekniesz. Mówił, że niewierność jest u nich rodzinna Dwa lata byłam prawdziwą żoną. Kiedy mój ślubny prysnął w świat, miałam zaledwie dwadzieścia pięć lat. Zostałam ni panną, ni wdową, ni rozwódką… Nie rozpaczałam, bo po dziurki w nosie miałam jego zdrad, kłamstw i krętactw. Gorszego łajdusa świat nie znał! Wcale się nie krył, że bzyka każdą, która chce. „Muszę – mówił. – Mój dziadek i ojciec też tacy byli, to rodzinne”. Zapytałam teściową, czy to prawda, ale i ona kręciła: – Co za różnica? Byle zarabiał, dawał na dom, nie pił za dużo i nie czepiał się byle czego. Jak ci ma zalegać na otomanie, niech lepiej lata po opłotkach. Chłop w chałupie to wrzód na dupie… Nie wiesz o tym? Był ode mnie starszy. Kiedy uciekł, miał prawie czterdziestkę. – Wyszumi się i kiedyś wróci z podkulonym ogonem – prorokowała teściowa. – Spokojnie czekaj i rób swoje. Dobrze ci radzę! Zostawił zakład fryzjerski i dwa kredyty do spłacenia. Najpierw chciałam wszystko sprzedać, popłacić długi i założyć sprawę rozwodową. Ale zmieniłam plany. „Rozkręcę interes – postanowiłam. – Kiedy stanę na nogi, znajdę dobrego prawnika i podzielę majątek. Zabezpieczę się. Wszędzie zastrzegę, że sama spłacam pożyczki, kwity będą na mnie, każdy grosik udokumentuję!”. Po pięciu latach oprócz salonu fryzjerskiego miałam sklep z ziołami i parafarmaceutykami, zatrudniałam dwie kosmetyczki i manikiurzystkę. Do mojego fryzjera, Patryka, zapisywały się kolejki z całego powiatu, taki miał talent do strzyżenia i modelowania. A po następnych dwóch latach otworzyłam jeszcze ciuchlandię. Tylko że taką naprawdę fajną; nie było w niej szmat, a superciuszki z krótkich serii, markowe i modne. Klientki waliły drzwiami i oknami. Przed otwarciem ustawiały się kolejki, szczególnie wtedy, gdy był nowy towar. Moim pracownikom uczciwie płaciłam, więc nie miałam kłopotów z personelem. Rachunki i księgowość prowadziłam sama, w awaryjnych sytuacjach pomagała mi moja siostra. Potrzebowałam jeszcze kogoś do domu. Nie miałam czasu na sprzątanie i gotowanie. Lubię babskie zajęcia, ale musiałam pilnować firmy, więc zaczęłam się rozglądać za kimś, kogo mogłabym spokojnie wpuścić pod mój dach. „Po co daleko szukać? – pomyślałam. – Przecież jest teściowa. Nie znajdę lepszej gospochy i kucharki. Poza tym jest bogobojna, ciągle lata do spowiedzi, więc mnie nie okradnie. Marudna i zrzędliwa, ale ma poczucie humoru, no i chyba mnie lubi…”. Zarejestrowałam ją jako pomoc, płaciłam podatki, więc skarbówka nie miała się do czego przyczepić. Bardzo uważałam, żeby od tej strony wszystko było w porządku, bo jednak wciąż się liczyłam z powrotem mojego męża i chciałam się zabezpieczyć przed jego roszczeniami. Naprawdę ciężko pracowałam! Postawiłam sobie jeden cel: najpierw się ustawić finansowo, a potem pożyć na full! Przez te samotne i pracowite lata miałam parę szybkich romansów bez zobowiązań, zawsze na wyjazdach i z żonatymi, żeby także im zależało na dyskrecji i żeby nie byli szybcy w zakochiwaniu się do grobowej deski. Nie mam zjawiskowej urody; jestem zwykła babka, takich jak ja pełno na świecie, więc adoratorów nie było wielu. Poza tym mam swoje zdanie o mężczyznach. Oni są jak szerszenie. Potrafią uciąć tak, że bardzo zaboli, ale jak się mocno pacnie ścierką albo kapciem, padają na grzbiet i bezradne majtają odnóżami… Tylko trzeba mieć pewną rękę i celnie mierzyć! Rany boskie, ile ten Zdzisiek miał bab! Od czasu do czasu teściowa donosiła mi, co się dzieje z jej syneczkiem, a moim mężem. – Ma już trzecią albo czwartą kochankę w tym roku – wzdychała. – Całe szczęście, że dzieci się nie rodzą! Podobno coś sobie zrobił, żeby alimentów nie płacić. To ma swoją nazwę nawet… – Wazektomia – podpowiadałam, a ona, że może i tak, ale nie nazwa ważna, tylko skutek. – Babcią już nie będę, ale to może i lepiej, bo wychowałam egoistę i babiarza. Jeszcze by się wnuki w niego powradzały i dopiero byłoby nieszczęście! Mój mąż umarł tak, jak żył: podczas stosunku płciowego… Lekarze stwierdzili ostrą niewydolność serca i obrzęk płuc spowodowany nagłym wzrostem ciśnienia w obu komorach. Podobno cierpiał na nadciśnienie, ale się nie leczył. Jego ostatnia narzeczona doznała szoku. Nie przyjechała na pogrzeb, za to były wszystkie pozostałe… Pojęcia nie miałam, ile ich jest! Kiedy stanęły przy trumnie, wyglądały jak orszak czarnych aniołów. Każda w kapeluszu z woalką, niektóre owinęły się czarnymi szalami powiewającymi jak skrzydła. Wysokie, malutkie, szczupłe i korpulentne, blondynki, farbowane na rudo, brunetki, w pasemka… Widać, nie miał określonych preferencji ani gustów. Kochał wszystkie kobiety! Po paru minutach skupienia usiadły po jednej stronie kaplicy, zajmując wszystkie krzesła. Ja – jedyna ślubna, porzucona i nierozwiedziona siedziałam samotnie pod kutym kandelabrem, próbując zachować powagę. Może by mi się udało, gdyby nie ta mucha. Zaczęła krążyć nad trumną z głośnym bzzzyy, powodując poruszenie wśród kochanek i narzeczonych. Wreszcie jedna nie wytrzymała i zerwała się z miejsca, machając rękami. Wydawało się już, ze wygrała, lecz owad był uparty. Na powtórne bzzzyy zerwała się druga pani i… rozpoczęła sztafetę! Każda czuła się w obowiązku okazać, że nie pozwoli się wyprzedzić w walce ze skrzydlatym napastnikiem. Dostałam ataku śmiechu. Całe szczęście, że mogłam się zasłonić wysokim kołnierzem płaszcza. Ramiona mi skakały od tłumionego chichotu. Wreszcie nie wytrzymałam i prawie biegiem uciekłam z kaplicy. Tuż za mną wyskoczyła jedna z przyszywanych żon, potem jeszcze jedna…W trójkę ukryłyśmy się za olbrzymią lipą. – Ale cyrk! – podsumowała uroczystość szczupła blondynka w czarnym berecie na loczkach. Brunetka w grafitowym zawoju pokazywała śnieżne zęby. – Szkoda, że nie mam kamery – wzdychała. – Na YouTube zrobiłabym karierę! Blondynka wyciągnęła rękę. – Dianka jestem – przedstawiła się. – Czternaście miesięcy z nieboszczykiem. – Ola – rzuciła czarnula – Rok, ale jeszcze z żywym! Znowu ryknęłyśmy śmiechem. – Chcecie szluga?– zapytała Diana, wyciągając fajki. Ochoczo przytaknęłyśmy, ale ponieważ na cmentarzu był zakaz palenia, wymiksowałyśmy się za bramę. Nie zdziwiłam się, kiedy Czarna wydobyła z eleganckiej torebeczki piersiówkę. – Po łyczku? Miałam się z czego cieszyć Po dwóch papieroskach i miłej pogawędce ledwo zdążyłyśmy na eksportację. Złapałam tylko zdumione i przerażone spojrzenie siostry, która zajęła moje miejsce na czele konduktu. „A może i ona należy do haremu Zdzicha? – przemknęło mi wtedy przez myśl. – Lubiła go, nigdy nie pozwalała powiedzieć złego słowa o szwagrze rozpustniku… Teraz ma mi za złe, że się nie zanoszę od płaczu. Nawet teściowej to nie obchodzi!”. Tyle że czemu miałam rozpaczać? Mój małżonek przez lata nie dawał znaku życia. Było mu wszystko jedno, jak sobie radzę, co myślę i czuję. Żył kolorowo, wesoło – jak chciał i lubił. Umarł też przyjemnie, właściwie powinno mu się zazdrościć! Tak naprawdę było mi wesoło, bo odpadał koszmar rozwodu. Poza tym bawiłam się doskonale na tej czarnej komedii, no i poznałam dwie fajne dziewczyny, które nadawały na tej samej fali. Po dwunastu latach od zamążpójścia zaczynałam nowe życie; wolna, niezależna, ustawiona finansowo i zawdzięczająca wszystko – tylko sobie. Miałam się z czego cieszyć! To moja siostra była organizatorką stypy. Pozwoliłam jej na ten wieczór wspomnień, niech ma. Sama z Dianą i Olą wylądowałam w supermodnym klubie i spędziłam tam ekscytujący czas na tańcach, świetnym jedzeniu i piciu szampana oraz innych trunków. Jeszcze nigdy nie czułam się tak wspaniale, swobodnie, luzacko i młodo! Kiedy Dianka wzniosła toast za nasze nowe, lepsze i piękniejsze życie, powiedziałam: – Miała być stypa, a jest wesele! – Bo życie jest pełne niespodzianek! – roześmiała się czarna Ola, a Diana dodała: – Ciekawe, czy nasz casanova już uwodzi anioły… – Czemu anioły? Może wcale nie trafił do raju? – Wszystko jedno! Nawet w raju będzie mu łyso, bo tam tylko miłość duchowa może być, a jemu nigdy na tym nie zależało. Lubił tylko cieleśnie. Więc ma swoją karę za nas! Ta myśl sprawia mi dużą przyjemność. – Nam też! – zawołałyśmy obie z Olą. – Nam też! Czytaj także:„Chciałem udowodnić ojcu, że nie jestem mięczakiem i wpędziłem się w kozi róg. Straciłem żonę, a syn miał mnie za głupca”„Mój szef uważał, że to kobieta powinna zajmować się dzieckiem. Gdy znów wziąłem zwolnienie na opiekę, zwolnił mnie”„Szwagier był koszmarnym ojcem. Od swoich dzieci wolał imprezy, aż w końcu zniknął bez słowa. Zrobił dziecko innej”
Już za kilka dni, będziemy odwiedzać groby naszych najbliższych. Jak co roku, wracają do nas wspomnienia, wspólnie przeżyte chwile radości i smutku. Pojawiają się tęsknota, wielki żal i bezsilność, że nie można cofnąć czasu i jeszcze – chociaż na moment – zobaczyć ich w świecie żywych. Wiele osób nie potrafi poradzić sobie z utratą najbliższych osób, w szczególności, gdy śmierć przyszła po nich nagle i niespodziewanie. Tymczasem, zarówno wiara katolicka, jak i wiele innych religii, mówią nam o śmierci ciała fizycznego, ale nie ducha. Tylko, że większość ludzi jest realistami do bólu, na zasadzie „nie widzę, nie wierzę”. Można zadać proste pytania, udowadniające, że „coś jest a nie widać”. O bakteriach, uczymy się już w szkołach podstawowych, wierzymy, że istnieją, chociaż gołym okiem ich nie widzimy. Podobnie jest z tak prostą w obecnych czasach czynnością, jaką jest wysyłanie sms do znajomego. Przecież go nie widzimy, jak „wychodzi” nam z telefonu, ale wierzymy, że „wyszedł” i zaraz „dojdzie” do odbiorcy. Fal, odpowiedzialnych za zasięg telefonów czy prawidłowy przekaz obrazu telewizorów, itp., też nie widzimy, ale wiemy i wierzymy, że są, bo przecież sprzęcik działa. Zatem dlaczego niewidzialny duch, nie mógłby wyjść z martwego ciała materialnego i wędrować dalej. Nic nie stoi mu na przeszkodzie. Z tym martwym ciałem, też do końca tak nie jest. Gdyby było martwe, pozostałoby ono w takim samym stanie. Tymczasem, jakieś nieprawdopodobne siły, zaczynają się dobierać do niego i przeobrażają go w każdej chwili. Proces ten nazywamy rozkładem lub obiegiem materii w przyrodzie. Pomyślmy zatem, co może się dziać z duchem zmarłej osoby, który wychodzi z ciała i widzi jeden wielki płacz, żałobę, lament i skrajnie kiepski klimat wokół siebie. Czy jest zadowolony? Z pewnością nie. Ja dopowiem, że raczej jest wkurzony. To tak, jakbyśmy skazali taką duszę na wieczne zapomnienie. A przecież duch zmarłej osoby, pomimo że jest pozbawiony swojej powłoki cielesnej, trwa dalej, ma swoje cechy charakteru, wady i zalety i na pewno nie chce, żeby o nim zapomniano, szczególnie przez tych, których kochał i dla których żył. Osoby zmarłe są przy nas, widzą nas, czują nasze emocje i gdyby Najwyższa Mądrość im pozwoliła, z pewnością wiele chciałyby nam powiedzieć. Może to robią poprzez np. sen, kiedy nasz duch wychodzi z ciała i zbiera energię, potrzebną nam do prawidłowego funkcjonowania ciała, może poprzez nagłe, niespodziewane wydarzenia, jakieś znaki, poprzez innych ludzi. Możliwości kontaktu bez mówienia jest mnóstwo. Tylko trzeba się trochę nad tym zastanowić, bardziej otworzyć i wyostrzyć swoje zmysły. Warto pomyśleć o tym wszystkim, odwiedzając groby 1 i 2 listopada. Zamiast płaczu i smutku, pomyślcie o zmarłych, jako o tych, którzy są obok Was, tylko niewidzialni, bo bez powłoki cielesnej. Modlitwa za nich, ale w pogodnym i radosnym nastroju, wyjdzie na dobre jednym i drugim. Żal, rozpacz, żałoba to negatywne żywioły, które wnoszą szkodliwe pierwiastki, zarówno dla ducha, jak i dla ciała. Po co mamy się nimi karmić w najbliższy weekend?
Data utworzenia: 4 października 2018, 18:55. Pogrzeb jest jedną z najbardziej stresujących uroczystości, w jakich można uczestniczyć. A im bliżej byliśmy związani ze zmarłym, tym więcej emocji wyzwala całe zdarzenie. O ile jeszcze najbliższej rodzinie wiele można wybaczyć, zachowanie dalszych krewnych i znajomych nie może wykraczać poza pewne ogólnie przyjęte normy. Sprawdź, co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie. Co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie? Foto: 123RF Choć pogrzeb nie należy do miłych uroczystości, to jednak wymaga odpowiedniej oprawy. Wielu z nas wciąż nie wie, jak zachować się w stosunku do rodziny zmarłego, jaki strój założyć i jakie kwiaty kupić. Okazuje się, że i w takiej sytuacji obowiązują pewne zasady savoir-vivre, których powinniśmy przestrzegać. Co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie? Jeżeli zmarł ktoś z najbliższej rodziny, powinniśmy uczestniczyć w całej Mszy Świętej, a także iść bezpośrednio za trumną. Obowiązkowa jest również obecność na cmentarzu i na stypie. Jeżeli chodzi o dalszego znajomego, wystarczy sama obecność w kościele. Czasem zdarza się jednak, że z przyczyn losowych nie możemy pojawić się na uroczystości pogrzebowej. W takiej sytuacji należy odręcznie napisać kondolencje i wręczyć lub przesłać najbliższej rodzinie zmarłego. Warto zaznaczyć, że osoba, która otrzymała wyrazy współczucia również powinna odręcznie na nie odpowiedzieć. Co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie? Zobacz także Czy powinniśmy ubierać się cali na czarno? Absolutnie nie. "„Kolorem żałobnym w Polsce jest czerń. Nie oznacza to jednak, że wszyscy uczestnicy pogrzebu muszą nosić stroje w tym kolorze. Właściwie czerń zarezerwowana jest dla najbliższej rodziny. Pozostali żałobnicy mogą okazać szacunek zmarłemu i jego rodzinie, sięgając po inne stonowane kolory, takie jak ciemny granat lub grafit. Wybierając strój na pogrzeb nie wystarczy skupić się na kolorze. W przypadku kobiety najlepszym wyborem będzie garsonka lub sukienka z zakrytymi ramionami i nie za dużym dekoltem. Dodatki również powinny być skromne. Odpowiednie będą zakryte czółenka na obcasie nie wyższym niż 7 cm. Wysokie szpilki są zbyt zmysłowe. Biżuteria powinna być bardzo dyskretna, np. pojedynczy sznur pereł. Mężczyzna powinien założyć ciemny garnitur, a do niego białą koszulę oraz czarny krawat"” - wyjaśnia specjalistka od savoir-vivre, Dominika Grodowska, The Protocol School of Poland. Co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie? W przypadku kwiatów obowiązuje bardzo prosta zasada - im bliżej żyliśmy ze zmarłym, tym okazalsza powinna być wiązanka. Dalsi znajomi mogą ograniczyć się do pojedynczych kwiatów (lilie, gerbery, goździki czy róże) i złożyć je przy trumnie. Pamiętajmy, że kwiatów nigdy nie wręcza się rodzinie zmarłego. Podczas składania kondolencji wystarczy uścisnąć dłoń i powiedzieć "moje kondolencje". Przytulanie jest możliwe tylko między najbliższymi członkami rodziny. "„Przede wszystkim powinno się zachować powagę. Oczywiście nie musimy na siłę wyciskać łez, jeśli nasz żal sam nas do tego nie skłania. Do najbliższych zmarłego podchodzi najpierw rodzina, później bliscy przyjaciele, następnie współpracownicy i dalsze osoby. Kondolencje powinny być krótkie i ciepłe. Smutek po utracie najbliższej osoby może odebrać siły, aby wysłuchiwać długich przemówień. Czasem słowa są zbędne. Dłuższy, ciepły uścisk może być wart wiele więcej”" - zapewnia Grodowska. Co wypada, a czego nie wypada robić na pogrzebie? Niektórzy zastanawiają się, czy na pogrzebie można wygłosić mowę. Niestety w Polsce raczej nie praktykuje się takich zwyczajów. "„To jest raczej amerykański zwyczaj. W Polsce podczas nabożeństwa wygłaszane jest kazanie. Oczywiście, jeżeli bliscy czują potrzebę dodania czegoś od siebie, to jest taka możliwość. W takim przypadku pożegnalną mowę może wygłosić ktoś z bliskiej rodziny. Jeżeli łączyły nas ze zmarłym więzy przyjaźni, a bardzo chcielibyśmy coś powiedzieć, to najpierw należy poprosić rodzinę o zgodę. Pamiętajmy o uczuciach tych, którzy z nami zostali”" - podkreśla ekspert. Absolutnie niedopuszczalne są wygłupy i krzykliwe stroje! Podczas stypy nie należy mówić źle o zmarłym i sprzeczać się z pozostałymi żałobnikami. Choć aktualnie coraz krócej opłakuje się naszych bliskich, według zasad savoir-vivre, żałoba po małżonku trwa 1,5 roku, po rodzicach i rodzeństwie 6 miesięcy, po dalszych krewnych 3 miesiące. Nigdy się tak nie perfumuj. Dlaczego? Nadmiernie się pocisz? Jest na to sposób Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
jak nie płakać na pogrzebie